Kadzidło, gamelan i jedno zdanie.
Zamiast sliderów z ofertami: dym kadzidła, który odsłania stronę, cichy gamelan do włączenia jednym kliknięciem i hasło Malwiny. Wyprawy pojawiają się dopiero, kiedy klient już wie, z kim jedzie.
Malwina Marcińczak, zabytkoznawczyni i muzealniczka, od piętnastu lat prowadzi kameralne wyprawy po Indonezji. Sprzedawała je z Instagrama i poleceń, bo nie było miejsca, do którego można kogoś odesłać. Zbudowaliśmy stronę w trzech językach, która opowiada Indonezję tak jak ona: przez sztukę, rytuał i ludzi.
Malwina dokładnie wiedziała, czego nie chce. To najlepszy możliwy start: lista słów zakazanych jest cenniejsza niż lista życzeń.
Najedź na słowo. Tak znikało z każdego nagłówka.
Cytat z briefu: „szukam czegoś artystycznego, batik i duchowość, żadnych katastrof niczym Polki w podróży”.



Wyprawa za dziewięć tysięcy nie sprzedaje się z posta. Potrzebuje opowieści, mapy i miejsca, w którym można zarezerwować, zanim emocja minie.
Tancerka w koronie to jej znak. Naszym zadaniem było zbudować wokół niego język: las nocą, złoto świątyń, batik kawung i dym kadzidła na powitanie.
Indonesia, lebih dari sekadar perjalanan.
Są miejsca, które oglądamy. I są takie, które uczymy się rozumieć.
Biurem podróży z katalogiem. Jesteśmy dziennikiem zabytkoznawczyni: dżungla, złoto, kość słoniowa, batik i kadzidło.

★★☆☆☆ łagodna

Pozdrowienia znad jeziora BaturArt Bali Travel · artbalitravel.plBali
Art Bali TravelWyprawa 2026 · Jawa · Bali · SumbaPaleta A z makiety, zaakceptowana w briefie jednym słowem. Do niej kolory ziemi, o które prosiła Malwina. Najedź na kolor, strona przyjmie jego światło. Kliknij, żeby skopiować kod.
Cormorant Garamond w nagłówkach, bo ma cienkie kreski starego druku. Jost w tekście, bo jest lekki i nie konkuruje ze zdjęciami. Nic więcej.
Twoja opowieść, którą klient czyta do końca.
Czterdzieści osiem podstron w trzech językach, jeden rytm. Przewiń, a ekran po prawej sam przejdzie przez stronę, powoli, jak łódź o zmierzchu.
Zamiast sliderów z ofertami: dym kadzidła, który odsłania stronę, cichy gamelan do włączenia jednym kliknięciem i hasło Malwiny. Wyprawy pojawiają się dopiero, kiedy klient już wie, z kim jedzie.
Trzy wyprawy, każda z własną podstroną: 22 dni opisane po kolei, gwiazdki trudności, karty cen z lotosem na szczycie i girlandą paproci wzdłuż ramki.
Interaktywna mapa Indonezji z rzeczywistych granic wysp. Trzynaście opisów miejsc, do których Malwina zabiera grupy, i dlaczego akurat tam.
Z 1191 plików wybraliśmy około dwustu. Układ masonry wierszami, filtry wysp, lightbox i podpisy fotografów w stopce każdej z 48 podstron.








Strona ma wersję polską, angielską i indonezyjską. Blog „Archipelag opowieści” prowadzi klientka z własnego panelu: pisze, dodaje zdjęcia, klika „Opublikuj”. Resztę strona robi sama.



Przełącznik działa na wszystkich 48 podstronach: każda ma bliźniaczkę w dwóch pozostałych językach. Wersja indonezyjska ma dodatkową stronę dla partnerów na miejscu.
Tytuł, tekst, zdjęcia z telefonu. Pusta linia to akapit, dwa krzyżyki to śródtytuł. Bez WordPressa, bez wtyczek.
Nowa podstrona wpisu, lista w „Archipelagu opowieści”, dwa najnowsze na głównej, mapa strony dla Google.
Formularz rezerwacji i newsletter na firmowy adres w domenie. Zgody RODO w formularzach, regulamin i polityka w trzech językach.

Panel nie jest o technologii. Jest o tym, że Malwina pisze esej o balijskim święcie zwierząt o północy i rano jest on na stronie, bez maila do nas.
Trzy drobiazgi z briefu, które decydują o tym, czy strona pachnie Indonezją, czy katalogiem.
Zamiast preloadera: patyczek, żar i żywy dym z szumu Perlina. Strona odsłania się, kiedy dym opada.
Odtwarzacz w rogu każdej strony. Pamięta wybór i gra dalej między podstronami. Nigdy nie startuje sam.
Prośba Malwiny po pierwszym tygodniu: klienci pytali, czy dadzą radę. Teraz widzą to na karcie, zanim zapytają.

„Napisz do mnie na Instagramie, podeślę program.”
„Wejdź na artbalitravel.pl.”
We wrześniu strony nie było w Google nawet na „Art Bali Travel”. Po podpięciu Search Console i pierwszym miesiącu pozycjonowania jest na pierwszej stronie. A Malwina zamówiła kolejny etap.
Dwadzieścia minut na Google Meet. Opowiesz, co sprzedajesz i komu. Pokażę, jak to opowiedzieć tak, żeby klient czytał do końca i rezerwował.
Bez zobowiązań. Jeśli uznasz, że nie mamy sobie nic do zaoferowania, rozstaniemy się po 20 minutach.
Konieczne do działania strony (bezpieczeństwo, formularze). Nie można ich wyłączyć.