Wideo z turnieju zamiast zdjęcia ze stocku.
Pierwsze 3 sekundy to Nikolina i Ernest na parkiecie. Pod spodem muzyka strony — percussion, który gra po pierwszym kliknięciu. Klient nie czyta, że to szkoła mistrzów. Widzi.
Dance Factory to szkoła prowadzona przez zawodników — parę z finałów Mistrzostw Polski, która tańczyła w Blackpool. Poziom mieli jak nikt w okolicy. Strona tego nie pokazywała. Zbudowaliśmy markę, stronę i system zapisów, dzięki którym klient widzi klasę, zanim zada pierwsze pytanie.
Szkoła, w której uczą zawodnicy z finałów Mistrzostw Polski, miała stronę jak każda inna. Klient nie widział różnicy, więc jej nie szukał.

Przeciągnij suwak albo poczekaj — kurtyna sama się odsłoni.



Szkoła, w której uczą mistrzowie, wyglądała w internecie jak każda inna. Klient nie miał jak poczuć różnicy. Zadanie: pokazać klasę, zanim ktoś zada pierwsze pytanie.
Stary znak był geometryczny i zamknięty w rombie — jak logo biura. Nowy to dwie litery w kroju szeryfowym, które się zazębiają: D prowadzi, F odpowiada. Jak para na parkiecie.

Elegance in Motion.
Precision. Passion. Performance.
Nie latynoski kicz, a domy mody: czerń, złoto, matowe faktury, dużo powietrza. Elegancja ponad spektakl.


Siedem barw, ale tylko trzy pracują naprawdę. Najedź na kolor — strona przyjmie jego światło. Kliknij, żeby skopiować kod.
Playfair Display w nagłówkach, bo ma kontrast kreski jak sukienka w ruchu. Cormorant w tekście, bo czyta się jak zaproszenie. Inter i Space Grotesk robią robotę w tle.
Twoja szkoła, gdzie taniec staje się sztuką.
Szesnaście podstron, jeden rytm. Przewiń — ekran po prawej przechodzi przez stronę sam, powoli, jak kamera na gali.
Pierwsze 3 sekundy to Nikolina i Ernest na parkiecie. Pod spodem muzyka strony — percussion, który gra po pierwszym kliknięciu. Klient nie czyta, że to szkoła mistrzów. Widzi.
Dzieci, młodzież, dorośli, seniorzy, pro-am, pierwszy taniec, pokazy, przedszkola. Każda grupa ma własną stronę, własne zdjęcia i własne frazy w Google.
Rodzice szukają trenera po nazwisku. Strona kadry ma dane strukturalne osób, osiągnięcia zweryfikowane z klientem i zdjęcia z parkietu, nie z sesji w studio.
Camp, szkolenie, termin. Wybór grupy, formularz, link do płatności. Minione wydarzenia znikają same, a potwierdzenie leci do klienta i do szkoły.








Wcześniej: wiadomość na onet.pl i czekanie. Dziś klient wybiera grupę, wpłaca zaliczkę i dostaje potwierdzenie, zanim w ogóle przyjdzie na salę.
Kalendarz pokazuje tylko aktualne campy i szkolenia. Minione znikają same.
BLIK, Przelewy24 albo karta przez Stripe. Jedno kliknięcie, bez zakładania konta.
Mail do klienta i do szkoły. Lista zapisanych i płatności w panelu, bez Excela.

Zaliczka nie jest o pieniądzach. Jest o decyzji. Klient, który ją wpłacił, nie zastanawia się już, czy to dla niego. Pyta, o której są zajęcia.
Grafiki na Instagram, baner na wizytówkę Google, zapowiedź nowej sali. Jeden zestaw zasad: czerń, złote słowo, zdjęcie z życia, nie ze stocku.

„Czym się różnicie od innych szkół?”
„Gdzie wpłacić zaliczkę?”
Szkoła dalej jest klasy premium. Różnica jest taka, że teraz widać to od pierwszej sekundy, a klient zapisuje się, zanim zacznie porównywać.
Dwadzieścia minut na Google Meet. Przejdziemy przez Twoją stronę i pokażę, gdzie gubi klasę, i co zrobić, żeby klient widział poziom od pierwszej sekundy.
Bez zobowiązań. Jeśli uznasz, że nie mamy sobie nic do zaoferowania, rozstaniemy się po 20 minutach.
Konieczne do działania strony (bezpieczeństwo, formularze). Nie można ich wyłączyć.